Jacek Waltoś (ur. 1938 r.) w latach 1952-1957 uczęszczał do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie. Dyplom krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych uzyskał w pracowni malarstwa Emila Krchy w 1963 roku. Choć podczas studiów twórca chętnie eksperymentował z formą, realizując liczne bezprzedmiotowe kompozycje, w jego twórczości z początkiem lat 60. coraz częściej pojawiają się motywy figuralne, czego przykładami są Przemiana-Androgyne z 1961 roku oraz Androgyne, datowana na rok następny. W obu przypadkach ludzka figura wyłania się z abstrakcyjnych form, co zbliża twórczość Waltosia do niewiele starszych dzieł Jana Lebensteina, który doszedł do prezentacji figury ludzkiej poprzez rozstrzygnięcia abstrakcyjne i fakturalne. W 1966 roku artysta, wraz z Maciejem Bieniaszem, Zbylutem Grzywaczem, Barbarą Skąpską i Leszkiem Sobockim, założył grupę Wprost. Duże zaangażowanie Waltosia w rozwój działalności grupy pozwala widzieć w nim jej organizatora-menedżera. Prace artysty na tle twórczości Wprostowców wyróżniają się zdystansowaniem tak do mówienia w jednoznaczny sposób, jak i do bezpośredniego obrazowania świata. Waltoś sporadycznie sięgał po problematykę społeczno-polityczną. Dzieła artysty znamionuje swoisty liryzm oraz sublimacja treści i formy.

Oryginalność jego przedstawień polega na prezentacji ludzkiej postaci poddanej silnej deformacji. Wnętrze sylwetek najczęściej jest wydrążone – prezentują się one jak zewnętrzna powłoka figury. Waltoś niejednokrotnie ukazywał je w wymiarze negatywnym: ich kształt wyodrębnia to, czym one nie są. Można to potraktować jako metaforyczny wyraz doświadczenia pustki i głębokiego bólu, jakie towarzyszą prezentowanej postaci. Tego przykładami są następujące prace: Jeszcze obecny, Wysiłek, Mijamy się. Są to przedstawienia ludzkich postaci o amorficznym kształcie, których formę, mimo ukazania w dużym zbliżeniu, trudno uchwycić. Każde z nich porusza egzystencjalną problematykę; mówi o samotności nieokreślonego podmiotu i fatalnym jego położeniu. O ile przesłanie prac jest niedookreślone, a jednocześnie uniwersalne, co potwierdzają także ich tytuły, o tyle łatwo im przypisać znaczenia, jakie widz samodzielnie na nie projektuje podczas oglądu. Naturalnym skojarzeniem jest tu wojenna Zagłada, tym bardziej, że postać widoczna na obrazie Wysiłek wygląda jak śmiertelnie wychudzony więzień obozu koncentracyjnego. Taką sugestię podtrzymuje inny obraz artysty – Zarastanie. Oświęcim, który w latach 60. prezentowano w towarzystwie wspomnianych prac, i który ukazuje zielony teren z widokiem na bramę z napisem: „Arbeit macht frei”.

W latach 1976-1984 artysta realizował serię Pieta w trójnasób. Jej motyw, jak napisał twórca, jest rozumiany jako „jedna figura złożona z trzech osób – skupionych pod światłem domowej lampy. Takiej lampy opuszczonej na dowolną wysokość, jaką pamiętam z dzieciństwa – jej ciepłe światło ściągało ludzi, skupiało ich uwagę na sobie wzajem, wiązało ich razem. I teraz – na rysunkach, obrazach i rzeźbach – klęczą do siebie, stopieni w jedno byliby może znakiem modlitwy czy apostrofy jaką do siebie, tylko do siebie skierowują”1. Pierwsza wersja Piety w trójnasób stanowi realizację rzeźbiarską, kolejne są już dziełami malarskimi. W tle każdego z nich występuje problem interpersonalnej więzi uczuciowej i emocjonalnej. Na początku listopada 1980 r., ponad dwa miesiące po zakończeniu strajków na Wybrzeżu, Waltoś dostrzegł w zachodnioniemieckim czasopiśmie „Die Bunte” zdjęcie robotników klęczących pod bramą Stoczni Gdańskiej2. Ich ustawienie jakby powtarzało kompozycję Piety w trójnasób. Pod wpływem fotografii powstały dwa pastelowe rysunki prezentujące scenę pod bramą3. Oba posłużyły jako szkice przygotowawcze w pracy nad trzema obrazami o tytule Po obu stronach bramy. Waltoś wyznał: były one „kolejną wersją motywu Piety w trójnasób, który mnie zajmuje od kilku lat. Ale wersją wyjątkową. Pierwszy raz posłużyłem się fotografią […]. Gdy po kilku latach szukania w wyobraźni rozwiązania dla motywów klęczących ku sobie postaci – współczujących i szukających porozumienia – odnalazłem tego potwierdzenie realne, utrwalone fotograficznie, było tak, jakbym zobaczył realizację swojego projektu. Mówiąc inaczej, rzeczywistość dopełniła się w kształcie […], jaki kreśliłem intuicyjnie wcześniej. Pieta w trójnasób – rodzaj odwzajemnionej litości i współodczuwania – na planie społecznym, w Sierpniu gdańskim, była wyrazem wyznania wiary i siły w akcie solidarności”4.

Obraz Po obu stronach bramy. Sierpniowa niedziela 1980 pochodzi z lat 1981-1983. Jego świetlistość ujawnia panujące wówczas ogólnospołeczne nastroje po zakończonych strajkach, które zaowocowały zalegalizowaniem NSZZ „Solidarność”. Feeria jasnych barw oddaje entuzjazm społeczeństwa. Nastał wówczas tak zwany karnawał Solidarności. Wydarzenie o drugorzędnym znaczeniu – modlitwa pod bramą – posłużyło za obraz strajków w ogóle. Motyw „piety w trójnasób”, funkcjonujący dotychczas jako metaforyczny znak intymnej więzi, za sprawą Sierpnia‘80 stał się metonimią politycznych wydarzeń, jako że ta zakłada „operowanie fragmentem sytuacji zamiast jej całości”, polega na „rozbudowywaniu epizodu w opis”5. W kolejnych latach artysta podjął działalność w ruchu kultury niezależnej. W 1985 roku otrzymał Nagrodę Komitetu Kultury Niezależnej „Solidarność” za serię obrazów Płaszcz miłosiernego Samarytanina.

Pomiędzy 1992 a 1997 rokiem twórca zrealizował serię Ofiarowanie I. przez A., gdzie dochodzi do połączenia dwóch przeciwstawnych sobie wątków: antycznego i biblijnego. Choć tytułowe inicjały mogą odnosić się do Izaaka i Abrahama, jak również Ifigenii i Agamemnona, to zasadniczą kwestią jest tutaj problem (próby) morderstwa bliskiej osoby w ramach ofiary złożonej bóstwom (Bogu). W 2002 roku twórca został laureatem Nagrody imienia Jana Cybisa, podkreślającej wartości kolorystyczne dzieł zwycężców. Mniej więcej od tego czasu artysta pracuje nad serią tak zwanych Obrazów zdarzonych, które choć posiadają kolorystykę zawężoną do czterech barw: błękitu, kolorów ziemi, czerni i bieli, wyróżniają się właściwościami malarskimi. Na przełomie 2012 i 2013 roku Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie wraz z Miejską Galerią Sztuki w Łodzi zorganizowały retrospektywną wystawę artysty, publikując przy tym obszerny katalog poświęcony malarstwu, rzeźbie i grafice Waltosia z lat 1960-20126.

  1. J. Waltoś, Pieta w trójnasób, wypowiedź z 1978 r., cytuję za: Jacek Waltoś. Pomiędzy rzeźbą a obrazem, Katalog wystawy w Muzeum Rzeźby Współczesnej Centrum Rzeźby Polskiej, Orońsko 1996, s. 34.
  2. Artysta zobaczył fotografię w „Die Bunte” dnia 3.11.1980 r., informacja pozyskana z osobistych notatek Jacka Waltosia, których fragmenty opublikowano w: Współczułość. Jacek Waltoś, katalog wystawy, Wigry 2004, s. 20.
  3. Po obu stronach bramy, z cyklu Pieta w trójnasób, 1980-81, 66 x 47,8 cm; pastel, papier, MNWR, nr inw.: XIX-2714; Pieta w trójnasób. Po obu stronach bramy (sierpień 1980), 1981, kredka, pastel, papier, 66 x 48 cm, Muzeum Regionalne im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, nr inw.: MJM.WG. 1753.
  4. J. Waltoś, notatka osobista z 1980 r., w: J. Matyja, J. Waltoś, Kalendarium, w: Jacek Waltoś. Wielokroć to samo. Malarstwo, rzeźba, grafika z lat 1960-2012, red. J. Waltoś, B. Major, J. Matyja, s. 161-162.
  5. M. Porębski, Interregnum. Studia z historii sztuki polskiej XIX i XX wieku, Warszawa 1975, s. 157-158.
  6. Jacek Waltoś. Wielokroć to samo…, op. cit.